Moja pierwsza wizyta w Amsterdamie była przede wszystkim wyjazdem służbowym. Dzięki uprzejmości mojego pracodawcy mogłem uczestniczyć w Dutch PHP Conference. Jednak z racji na połączenia lotnicze, miałem również chwilę czasu, aby zobaczyć miasto. A to zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Dla miłośników roweru jako środka transportu jest to istna mekka i zdecydowanie czołowe miejsce na liście „must visit”. Jednak nie tylko infrastruktura rowerowa i ilość rowerzystów mnie oczarowała, również holenderska architektura i poczucie estetyki sprawiło, że na pewno będę chciał wrócić do stolicy Holandii. A tymczasem zapraszam Was do krótkiej fotorelacji z mojego króciutkiego pobytu 🙂
Charakterystyczny znak „I amsterdam” został usunięty spod Rijksmuseum i stawiany jest co jakiś czas w innym miejscu. Wszystko to w imię walki z coraz większym „konsumpcjonizmem turystycznym”. Cokolwiek by władze nie miały na myśli, tym razem można go było spotkać przed wyjściem z lotnisko SchipholJeśli myśleliście, że wiecie co to dobra infrastruktura rowerowa i duża ilość rowerów – byliście w błędzie. Po odwiedzeniu Amsterdamu już nigdy nie będziecie patrzeć tak samo na infrastrukturę komunikacyjną w mieście.W centrum nie spotkamy zbyt wiele sztuki ulicznej. Za to możemy trafić na taką piękną mozaikę 🙂Muzeum Seksu to kontrowersyjne miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia. Kosztuje jedynie 5 euro, a cała ekspozycja jest niezwykle oryginalne i co by nie mówić – wyzwolona. Tylko dla osób pełnoletnich i choć odrobinę bezpruderyjnych 😉Prezbiterium i piękne witraże w kościele św. Mikołaja w Amstardamie.
Uwielbiam holenderską estetykę, podobnie zresztą jak skandynawską 🙂Mimo swojej niewielkiej powierzchni Amsterdam posiada nawet swoje małe Chinatown!Świątynia buddyjska międzynarodowej organizacji Fo Guang Shan.Poruszanie się po amsterdamskich uliczkach jest bardzo przyjemne. Trzeba jednak uważać na rowery. Znikomy ruch samochodów sprawia, że naturalnie poruszamy się po drodze, która jest jednak nadal jezdnią.
Drugą charakterystyczną rzeczą w Amsterdamie, zaraz obok rowerów, są oczywiście kanały z licznymi łódkami.W oddali bazylika św. Mikołaja.
Rijksmuseum – czyli Holenderskie Muzeum Narodowe.Moco Museum, w którym obejrzeć możemy między innymi prace Banksy’ego. Nie byłem w środku, więc zastanawiam się – czy oni naprawdę skuli kawałek ściany, żeby pokazywać jego prace?Rowery są po prostu wkomponowane w to miasto 🙂Most prowadzący do dzielnicy muzeów.
De Wallen czyli Red Light District. Mimo kontrowersyjnej tematyki, dzielnica ta cieszy się chyba największą popularnością wśród turystów. Którzy nie tylko spacerują, ale również licznie uczestniczą w usługach typu „cabin show”. Co ciekawe – z moich obserwacji wynikało, że ten rodzaj atrakcji szczególnie upodobały sobie grupki Azjatów.Amsterdam nocą jest nie mniej urokliwy!Mówiłem już, że uwielbiam ichniejszą architekturę i poczucie estetyki? 😉
Rok temu miałem okazję odwiedzić również inną część Holandii. Jeśli, więc macie jeszcze trochę siły, zapraszam do galerii z Eindhoven oraz ’s-Hertogenbosch. Miłego oglądania!
Krzysiek
Cześć. Jestem Krzysiek. Podróżuję, biegam po górach, gotuję i poznaję nowe smaki. Na co dzień mieszkam w małej miejscowości na Górnym Śląsku. Dziękuję, że zajrzałeś na mojego bloga! Życzę miłej lektury!
View Comments
Wspaniale przedstawione jedno z moich ulubionych europejskich miast :)